Przeczytałam właśnie: "Za kwietnymi polami" Watanabe Jun’ichi.
Opowieść o pierwszej japońskiej lekarce.
Jeśli chodzi o formę książki, to nie jest to dzieło sztuki.
Prawdopodobnie trochę czaru książka mogła zgubić po drodze między tłumaczeniem z japońskiego na angielski i z angielskiego na polski.
Wiem, że tak jest taniej, ale myślę, że skoro z Japonii jest bliżej geograficznie do Polski niż do Wielkiej Brytanii, to i kulturowo też, dlatego nie pasuje mi tu myślowe pośrednictwo zachodu. Ale to tylko moje uprzedzenia, oparte na nie wyjaśnionej wierze w to, że oryginał był doskonały, bo nie wiem o tym nic. Za słabo znam japoński*.
Niemniej jednak historia Ginko Ogino jest niezwykle inspirująca. Urzekła mnie postać obdarzona tak wielką determinacją. Chociaż cały świat był przeciwko niej, to walczyła. I nie zdradzam tu fabuły, bo skoro na okładce widnieje w pierwszym zdaniu informacja o tym, że była pierwszą japońską lekarką, to nie wiem po co dalej budować napięcie zadając pytanie: "Czy skapituluje?". To postać historyczna i wiadomo, że zostanie lekarzem. Jednak wiedza o tym, nie niszczy opowieści. Ważne jest to jak do tego doszła.
Miała odwagę i walczyła z absurdalnymi przekonaniami zakorzenionymi w świadomości społecznej tylko z powodu tradycji. Stać ją było na niezależne myślenie i podważanie ogólnie panujących prawd. Chciałabym być taką kobietą. Tak inteligentną i wytrwałą.
I druga refleksja. Dlaczego jest to postać tak mało znana? Ale to już refleksja na temat ogólniejszy. Zestawiłam mój zachwyt nad tą postacią ze współczesnym światem. Dlaczego wszyscy wiedzą kim jest Rysiek z Klanu, ale mało kto umie wymienić postać, która byłaby dla niego autorytetem. Przypomina mi się stwierdzenie Pana, który wspominał spis powszechny Polaków i pytanie o autorytety:
- Kto jest dla Pana autorytetem?
- eee…
- Jan Paweł II !- krzyknęła z drugiego pokoju żona.
Dlaczego w telewizji pokazujemy "zwykłe życie" i walkę z problemami całkiem błahymi, zamiast przedstawiać postaci inspirujące, które zmieniały świat i doprowadziły go do tego miejsca, w którym my żyjemy? Myślę, że zrozumieć historię osoby, która postawiła sobie cel i wytrwale go realizowała, może każdy człowiek, bez wspinania się na wyżyny intelektualne. Wyobrażam sobie, że gdyby takie postaci były powszechnie znane, mogłyby wywołać prostą refleksję, że trzeba robić to, co się lubi, albo lubić to, co się robi. I robić to porządnie.
_________
*umiem liczyć do 10, ale nie umiałabym tego zapisać
Powiązane notki:
Popieram Twój tok myślenia! Podoba mi się!
I mam wrażenie, że masz dobre zadatki na taką kobietę :)
A wiesz, ja nie mam pojęcia, kim jest Rysiek z Klanu. Wiem, co to jest Klan i tutaj (być może na szczęście) kończy się moja wiedza na ten temat.
Ale ogólnie masz rację. :)
Agnieszko, gwarantuję Ci, że umiesz liczyć do 99, robi się to po japońsku tak:
jedenaście=dziesięć jeden
dwanaście=dziesięć dwa
trzynaście=dziesięć trzy
…
dwadzieścia=dwa dziesięć
dwadzieśćia jeden= dwa dziesięć jeden, itd.
np. ju ichi, ju ni, ni ju ichi, ni ju ni
:)
Wojtku, dziękuję, choć to nadal za mało, żeby rzucać się na lekturę oryginału ;)
Zilvo, owszem, jesteś szczęśliwa!
Judyto, dziękuję za wiarę we mnie :)
Coś jak japońska wersja doktor Quinn, tylko mniej znana i bardziej autentyczna..