śmierć

Boimy się śmierci. Opuszczenia ciała i otaczającej rzeczywistości. Bez względu na to, czy wierzymy, że przeniesiemy się gdzie indziej czy, że wszystko się skończy. I nie ważne co o niej myślimy, ona spotka każdego. Jest to banalne jako stwierdzenie, ale przeraża tym bardziej kiedy wyobrażamy sobie wszystkich znanych nam ludzi. A doświadczenie uczy, że to inni umierają. Męczy mnie to ostatnio.
Skoro mogę umrzeć w każdej chwili, to powinnam wszystko robić tak, żeby żyć jak najlepiej, żeby nie zostawić po sobie bałaganu. A z drugiej strony "żyj tak, aby ślady Twoich stóp przetrwały Cię" – czyli zbuduj pomnik trwalszy od spiżu. A to wyklucza życie chwilą. Żeby coś osiągnąć potrzeba czasu, a więc odłożenia w pewnym sensie myśli o śmierci. Zresztą dwa dni temu o tym myślałam. I nadal żyję. I odczuwam konsekwencje moich decyzji, które wówczas mogły wynikać z zastanowienia nad ulotnością życia.
Nie wiem czym się kierować. A obie strategie wydają się uzasadnione. Bo przecież mogę umrzeć w każdej chwili. Ale niczego nie osiągnę wciąż myśląc o tym, że to nastąpi. Prawdopodobnie gdybym miała umrzeć w przyszłym tygodniu, to nie zajmowałabym się teraz studiowaniem, odrabianiem pracy domowej, zarabianiem pieniędzy. Pewnie chciałabym ten czas spędzić z bliskimi. A z drugiej strony zakładając, że dożyję  chociaż do sierpnia muszę zaplanować i przygotować warsztaty, które mam wtedy prowadzić… i tak dalej…
Jednak nie potrafię o tym nie myśleć, a kiedy o tym myślę odczuwam taki wewnętrzny dreszcz, chłód pod skórą, coś kłuje w głowę i przewraca się w brzuchu. Przecież na co dzień wierzę, że jestem nieśmiertelna, a gdy zastanawiam się nad śmiercią głęboko mnie ona przejmuje.

Powiązane notki:

  1. łabędź
  2. chrupki w tłumie

1 komentarz do śmierć

Odpowiedz

 

 

 

Możesz użyć tych znaczników HTML

<a href="" title=""> <abbr title=""> <acronym title=""> <b> <blockquote cite=""> <cite> <code> <del datetime=""> <em> <i> <q cite=""> <strike> <strong>