Mam ochotę krzyczeć do ludzi, którzy biorą się za dyskusję o etycznej postawie, ograniczając się do kwestii powierzchownych!
Dlaczego tak trudno zrozumieć, że dobra osoba będzie postępowała moralnie bez względu na to czy ktoś ją widzi. Natomiast osoba stosownie ubrana, abstrahując tu od logiki związku między spódnicą i dobrą chrześcijanką, może postępować zupełnie niemoralnie.
Oczywiście zgodność towaru z etykietką, kalokagatia, żeby przywołać antyczny autorytet, ułatwia funkcjonowanie w świecie. Ale należy pamiętać, że greccy bohaterowie, byli piękni, bo to wyrażało ich szlachetne i etyczne postępowanie. Relacji tej nie można jednak odwrócić.
Tak jak nie można sprawić by morze było źródłem rzeki. Jeśli źródłem rzeki jest Dobro, to rzeka uchodzi do morza Piękna. Jeśli ktoś się wykąpie w morzu, to nie znaczy, że kiedykolwiek poznał źródło. Tylko, o ile łatwo jest pojechać nad morze, to żeby odnaleźć źródło trzeba iść pod górę. Zmęczyć się i spocić. Może i pobrudzić. Może nałożyć spodnie, żeby łatwiej było iść. Pracować nad sobą.
I o tym można dyskutować. O tym jakie jest źródło dobra, jakie postawy są moralne i etyczne. Ale nie o tym, jak się ubrać gdy jest się etycznym. Nie o tym, jak się ubrać gdy jest się etycznym…
Brak powiązanych notek.
Wyobraź sobie, że działasz etycznie, zgodnie z normami moralnymi, ponadto – jesteś osobą dodatkowo ‘dobrze wychowaną’ (cokolwiek to oznacza), ale jeśli przyjdziesz w łachmanach na rozmowę kwalifikacyjną – nie przejdziesz.
Niestety – Świat zmienia się tak, że oceniasz po opakowaniu, rzadko kiedy masz okazję ocenić po wnętrzu. Inna sprawa jest taka, że etyczne i moralne postawy trudne są do oceniania, gdyż ludzie zazwyczaj ich nie pokazują do końca. Dobranoc.
Tylko, że tu nie chodziło o łachmany… ani o to, żeby nie dbać o swój wygląd w ogóle. Tu chodzi o coś zupełnie innego. Przeczytaj sam.
http://www.fronda.pl/blogowisko/wpis/nazwa/dlaczego_kobieta_powinna_chodzic_w_spodnicy__31837
Po pierwsze, Frondowej Autorce chodzi o moralność która zamyka się w sferze genitalnej (nie uprawiać seksu przed ślubem — a i po też nie za wiele, nie ‘podniecać mężczyzn’, nie używać antykoncepcji) Tobie zaś natomiast raczej chodzi o moralność w sensie etycznym — czyli o wysoki poziom etyki (o którym zaś autorka w ogóle nie mówi).
Też ciekawi mnie że skoncentrowałaś się na spodniach, a nie na zdaniu że kobiety są naturalnie głupsze od mężczyzn :)
Skoro już zostało to wywołane, wymaga tylko małej korekty. Nie odniosłam się do zdania, że kobiety nigdy nie będą tak mądre jak mężczyźni, bo uznałam logiczną potyczkę z tym zdaniem za zbyt prostą. (Tak samo jak nie wnikałam w wyjaśnienie braku związku między spódnicą i dobrą chrześcijanką.) Można powiedzieć śmiało, że niektóre kobiety są głupsze od mężczyzn, tak jak niektórzy mężczyźni głupsi od niektórych kobiet. Ale w tej sprawie akurat szkoda słów, choć sprowadza się ona poniekąd do tego, że to kolejne stwierdzenie, które zwalnia z myślenia, z refleksji nad tym, co to jest głupota i czemu autorka przypisuje ją akurat kobietom. Z tego co pamiętam, to Bóg wiedział, że to, co stworzył było dobre, a nie głupie. Więc pozostawiłam tę myśl, sądząc, że każdy może w domu pobawić się w rozbrajanie tego frazesu.
Jednak nadal sądzę, że to jest bicie piany i byłoby ciekawiej i lepiej gdyby to problemy głębiej leżące były poddawane publicznej dyskusji.
Ja się zastanawiałam, czy ta frondowa kobieta, to rzeczywiście kobieta. W dodatku podobno mloda i wykształcona. Bo niby dlaczego ktoś taki miałby narzucać naszej płci styl życia „chodzę-w-sukience-ale-tylko-do-kuchni-bo-dalej-nie-wolno”? Niezrozumiałe zjawisko. Niech mi ktoś wyjaśni, jeśli rozumie.