Ta sentencja otwiera powieść Lewisa pt.: „Dopóki mamy twarze – mit opowiedziany na nowo”. Zanim zabrałam się do lektury dokładnie przemyślałam te słowa i przyszedł mi do głowy „Romeo i Julia” i egoizm, antonim miłości, który popełnili razem z samobójstwem obierając swoim rodzicom dzieci. Oczywiście dramat Shakespeare’a jest zbyt złożony by ograniczyć jego interpretację do tej właśnie myśli, ale na zasadzie skojarzeń właśnie ona przebiegła przez moją głowę.
Przystąpiłam do lektury i zapomniałam o motcie. Przypomniałam sobie o nim po przeczytaniu książki i dopiero zrozumiałam. Uwielbiam to uczucie zrozumienia, na które trzeba zapracować, które nie przychodzi od tak. Lubię kiedy jest to proces złożony. Często takie rozumienie tekstu splata się z rzeczywistością w której żyję. Prawdopodobnie dlatego, że czytając, staję się uważna na pewne aspekty własnego życia i dzięki temu zaczynam lepiej rozumieć nie tylko książkę w kontekście życia, ale i życie w kontekście książki.
Jedna z refleksji dotyczy idei sprawiedliwości. Mam wrażenie, że zwykle pojęcie sprawiedliwości wiąże się z karą. Wymiar sprawiedliwości przecież związany jest z karami lub ewentualnie odszkodowaniami, ale nie nagradza nikogo, kto postępuje zgodnie z prawem. Miło pomyśleć, że za każdym razem gdy przejdę na zielonym świetle, podejdzie do mnie policjant i wręczy mi nagrodę pieniężną, taką odwrotność mandatu… Czujemy czym jest sprawiedliwość, domagamy się jej od innych i od świata, ale trudno jest nam samym być sprawiedliwym. Żeby to uczynić musielibyśmy wiedzieć w s z y s t k o.
A co jest niesprawiedliwe? Z łatwością wymienię przypadki dyskryminacji, pomyślę o wszystkich autobusach, które powinny zaczekać, żebym mogła być na czas. W końcu mogę nawet pomyśleć o własnej rodzinie, tam też zdarza się niesprawiedliwość, choć wszyscy chcą dobrze. To takie niesprawiedliwe, że na egzaminie zostałam zapytana akurat z tego tematu, który znałam na pamięć i dostałam piątkę, choć moja wiedza z pozostałych zagadnień była szczątkowa. Rzadko tak powiemy, raczej: Uf co za szczęście! Otóż szczęście i nieszczęście są niesprawiedliwe. Niesprawiedliwe jest to, kiedy dostajemy zarówno niezasłużoną karę lub nagrodę.
Tylko czy to źle..?
Brak powiązanych notek.
Pewnie, że źle. Ale taki już jest ten świat. Więc może rozpaczać nie ma co. Rozpacz do niczego nie prowadzi (albo: prowadzi do niczego). Choć oczywiście łatwo powiedzieć.
„Uwielbiam to uczucie zrozumienia, na które trzeba zapracować, które nie przychodzi od tak.”- kiedyś, jak już zrobisz karierę i będziesz sławna, przypomnę te słowa w jakimś wywiadzie ;D
Ale fakt, miłe uczucie. Bardzo satysfakcjonujące :)
A w ogóle to- wreszcie komentarz! (czekałam nań).
hmm, a dlaczego akurat to zacytujesz?
No jak to? Wielka, skromna, doszła tam, gdzie doszła, dzięki własnej wytężonej pracy i ciekawości świata! ;)